lunedì 31 luglio 2017

Robocze wakacje w kraju :)



Od dwóch tygodni przebywam na terenie Polski i zabawię tutaj nieco, by przygotować mamie wszystko tak, by mogła potem egzystować sama, gdy mi przyjdzie wyjechać. Podróż jak zawsze męcząca i do tego z kotką, która cierpliwie siedziała w samochodzie i czekała kiedy nadejdzie ten moment, gdy będzie mogła wyskoczyć do ogrodu, który tak dobrze zna.
Jadąc niemal przez ¼ kraju, obserwowałam wszystko i podziwiałam piękno naszej Polski. Budują się drogi i to te szybkiego ruchu, wokół domostw posprzątane, wszędzie zielono z różnorodną gamą kwiatów. Pięknie, sielankowo i do tego tak dobrze mi znany klekot bocianów. Ludzie mili, nikt nas ani nie zaczepiał, ani nie powiedział złego słowa. Policja owszem na drogach, ale też nie byliśmy ich obiektem zainteresowań. Gdyby nie kierowcy, którzy prześcigiwali się nawet na ciągłej linii i pędzili niczym rajdowcy, mogłabym powiedzieć, że wszystko przebiegło bez zastrzeżeń.
Włączyłam telewizor i nagle obraz Polski się zmienił; jedynka mówi jakimś dziwnym, propagandowym językiem a przecież wszystko jest do sprawdzenia, są filmiki, wiele dowodów w internecie na inną rzeczywistość. Język polityków dotknął dna, żadnej kontroli nad tym co wychodzi im z ust... przecież można się kłócić bez tych wszystkich obelg i jakaś etyka obowiązuje szczególnie ich.
Potrzebowałam zastrzyków dla mamy, które bierze od lat, by móc funkcjować. Niestety, zostały wycofane z wszystkich aptek, tych internetowych też. Pytałam znajomego czy zna kogoś, kto jeździ do Niemiec... strach i odpowiedź, że nie zna a wiem, że sam też tam zagląda. Rozmawiając z innymi, odpowiedzi, że wiedzą co się dzieje, ale uciekają od tych tematów i zmieniają płytę. Strach... pamiętam czasy, gdy było podobnie.
No cóż: poszłam do urzędu gminy, by zapytać jak z moim zameldowaniem, bo ongiś musiałam mieć pisemne pozwolenie rodziców, by pozostać w ich domu. Na szcząście w tej materii jeszcze wszystko funkcjonuje dobrze i jako niby turysta do trzech miesięcy nikt się mnie nie czepi. Widząc, że przepisy zmieniają się jak w kalejdoskopie, obiecano mi, że zostanę powiadomiona o zmianach jeżeli weszłoby coś nowego.
Zrobię wszystko by pogodnie spędzić mój czas z mamą, na naszej polskiej, wspaniałej wsi, pomiędzy ludźmi, którzy nigdy nie byli mi wilkiem.. a co będzie dalej, czas mi da na wszystko odpowiedź.

12 commenti:

  1. Chciało by się powedzieć...A to Polska właśnie.....kontrast goni kontrast, ale jak słusznie zauważyłaś, coraz więcej strachu w nas.... miłego wypoczynku...

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Tylko ludzi żal. Już żeśmy to raz przerabiali i dlaczego musimy ponownie? Zmiany jak najbatdziej, ale na zasadzie ewolucji i nie szczucia jeden na drugiego.

      Elimina
  2. Oby Twój pobyt z mamą był jak najmilszy. Czy te zastrzyki można kupić w Czechach? Bo może mogłabym tu w okolicznych miastach popytać. Napisz na moim blogu, czy jeszcze Cię to interesuje, a potem podam adres mailowy.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Już mam te zastrzyki; córka skontaktowała się ze swoim znajomym, którego ojciec jest aptekarzem. Załatwili wszystko jak należy i najbardziej byłam zaskoczona tym, że przysłali nie mając z naszej strony żadnych pieniędzy.
      Dziękują Ci Jaskółko za zaoferowaną pomoc.

      Elimina
    2. Super, że mama nie będzie czekała. Jak mogę w czymś pomóc, to pomagam:)Zwłaszcza, że ja w czeskich aptekach już jedno lekarstwo kupowałam dla blogowicza. Nie było żadnego problemu.

      Elimina
  3. Witaj w Polsce :) Dużo bym dała, żeby być ze swoją mamą. Ale nie ma jej od 99 roku. Niestety. Pozdrawiam serdecznie.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Mayu i mój czas nadejdzie; 80 lat minęło i zdrowie jest jakie jest. Staram się nie myśleć o tej chwili, ale przyzwyczajam się....

      Elimina
    2. Lepiej się nie przyzwyczajaj :)))) bo w depresję wpadniesz. Całuski :)

      Elimina
  4. Ciekawie czyta się Twoje zapiski, Grażynko. Twoje spostrzeżenia, uwagi...Polska zmienia się, pięknieje.Dzięki autostradom nad Bałtyk już nie cały dzień lub noc się jedzie,a 3 godziny...Jedynki na TV w ogóle nie oglądam...A na codzienną rzeczywistość staram się wpływać otwartością, życzliwością, uśmiechem.Tyle mogę. Udanych wakacji w Polsce i mam nadzieję,że załatwisz te leki dla mamy.Pozdrawiam Cię serdecznie

    RispondiElimina
    Risposte
    1. I nasze spotkanie z Polską było właśnie takie miłe i serdeczne. Widzę, że jako naród ciągle jesteśmy wspaniali, tylko politycy chcą nam wytyczać drogę na ich sposób... ale dość politykowania.
      Leki mam; napisałam o tym pod komentarzem Jaskółki.

      Elimina
  5. Z zaciekawieniem przeczytałam twój wpis :) Muszę częściej odwiedzać ten blog.

    RispondiElimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!