lunedì 8 maggio 2017

Tea Tree oil

Gdy siła wyższa człowieka nie zmusza, nie zastanawia się nad nieznanym słownictwem i przechodzi obok. Gdzieś, kiedyś dotarło do mych uszu określenie Tea Tree oil, ale nie było potrzeby by pomyśleć co to jest? Olej jak każdy, nowy wymysł hadlowców... no, ale może zacznę od początku.
Od pewnego czasu moja córka, po umyciu włosów żaliła się na wysuszoną, zaczerwienioną skórę przy nasadzie włosów, potem przychodziło swędzenie w okolicach uszu i niepochamowana chęć drapania... wynik był taki, że pojawiało się tysiące czerwonych punkcików i estetycznie wyglądało to nieciekawie.
Moja rada, że musi pójść do dobrego dermatologa, ale wszystko się odwlekało a problem pozostawał. Zdecydowałam się poświęcić i poszperać w internecie. Ustaliłam ze stron polskich, że w Jej przypadku może to być łojotokowe zapalenie skóry i dermatolodzy polecają krem dr Ireny Eris – Octopirox. No tak, Polska daleko a działać trzeba. W końcu trafiłam na blog gościa, który walczył z tym problemem od dłuższego czasu, objawy takie same jak u mojego dzieciaka... konsultował kilkunastu dermatologów, wydał sporo kasy i leczono go praktycznie tylko kremami zawierającymi kortizon. Efekt: pomagało na krótko a po kilku dniach łuszczenie i swędzenie powracało ze wzmożoną siłą. Zaczął eksperymentować, aż trafił na Tea Tree oil; wymieszał kilka kropelek tego cuda z kremem do twarzy, dodał do szamponu i... zaraz po piewszej aplikacji zauważył coś pozytywnego.
Pod wpisem tego gościa wywiązała się wielka dyskusja; większość komentujących, mających ten sam problem poszło w jego ślady i efekt był zawsze zadowalający. Już bardzo uświadomiona wyruszyłam i ja na poszukiwania Tea Tree oil. Owszem, po drodze odwiedziłam drogerie gdzie się sprzedaje wszelkiego rodzaju kosmetyki i to wszystko tak bardzo pachnące, że przyprawia niemal o wymioty. W końcu dotarłam do celu mej wyprawy: sklep zielarski. Pani słysząc o problemie mego dzieciaka nie dość, że doradziła mi jak stosować ten olejek, zaopatrzyła mnie w różne próbki, ot tak, może pomogą.
Pierwsze mycie włosów za nami; szampon firmy Eucerin – jedyny jaki może używać, wymieszany z trzema kropelkami Tea Tree oil – pomogło! Nareszcie nie pojawiło się to nieestetyczne łuszczenie, żadnego swędzenia i zaczerwienienia skóry.  Mam nadzieję, że po kolejnych myciach głowy efekt będzie podobny.
Kiedyś nabawiłam się egzemy na stopie, jest od wewnątrz, ale gdy przychodzi wiosna, swędzenie jest nieznośne.  Wszelkie analizy tego „zjawiska” nic nie dały, żaden krem nie pomógł. Dermatolodzy są bezradni. Posmarowałam to miejsce czystym Tea Tree oil i co? Swędzenie zniknęło, egzema nieco przygasła i jeżeli wyleczę ten niby „drobiazg”, wszystkim będę polecała „kosmetyk”, który w kraju nazywany jest: olejkiem z drzewa herbacianego.

9 commenti:

  1. mój małżonek stosuje olejek drzewa herbacianego na swędzenia stóp....podobne jak u Ciebie...pomaga..

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Mnie przeraża tylko zapach; ciut mocny. Czytałam dzisiaj, że tych olejków jest masa i każdy niby na coś pomaga... miejmy nadzieję, że nie uzależnimy się od nich na całe życie.

      Elimina
  2. Dzięki, cenna rada. Mam miejsce, które należy chyba tym cudem potraktować. Jutro będę w aptece wykupić receptę, to kupię sobie i olejek.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Nie wiem tylko czy mają go w aptekach; tutaj tylko zielarskie. Apteki są też zazwyczaj droższe (mówię o tutejszych).

      Elimina
  3. Tylko trzeba zwrócić uwagę na jakość olejka, bo można trafić na taki do aromaterapii.
    Może trochę się pomądruję, ale warto by było zrobić badanie na nużeńca, który lubi się osadzić w okolicy mieszków włosowych i bardzo nie lubi olejka z drzewa herbacianego.
    Mój Wspaniały miał inwazję tego paskudztwa na twarzy w okolicach zarostu.
    Nie zawsze to co proponuje lekarz pomaga, nie trafiłam jeszcze na lekarza holistę, który potraktuje pacjenta całościowo. Często leczymy tylko skutek, a nie przyczynę.
    Pozdrawiam.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. I dobrze, że chciałaś się tutaj pomądrować - każda uwaga na wagę złota. Muszę teraz poszukać jak ten nużeniec brzmi po włosku... jak do tej pory wszystko przebiega po naszej myśli i oby tak dalej.
      Co do lekarzy dermatologów, mam takie wrażenie, że oni odstawiają taką byle jaką robotę, albo nie sami wiedzą jak rozwikłać niektóre problemy skórne.

      Elimina
  4. Cenna wskazówka. Nie mam wprawdzie problemów, ale wart wiedzieć więc zapisałam.
    Ponieważ rozjaśniam włosy od blisko 50 lat, bywały zniszczone. Parę lat temu, gdy miałam problem z żołądkiem i jelitami, poza lekami zaczęłam pić oliwę z oliwek, łyżka dziennie. Tak jest do teraz, a włosy mam i zdrowe i gęste. Tak samo z paznokciami, które sa bardzo twarde i zdrowe. Pozdrawiam Grażyno serdecznie :)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Oliwę z oliwek tutaj dodaje się niemal do wszystkiego i chyba organizm się tak przyzwyczaił, że nie widzę jej specjalnego działania. Na włosy polecają olej sojowy z oznakowaniem "bez OMG". Obecna oliwa z oliwek tzw. "Vergine" to już nie to samo co powiedzmy rok temu; susza i niski urodzaj oliwek spowodowały, że producenci ściągają jakiś przerobiony z nich produkt z krajów afrykańskich. Dostawa tego przychodzi w ogromnych kontenerach, które tygodniami stoją na powietrzu, często w upale... nikt tak do końca nie sprawdza w jakich warunkach są załadowywane np. w Tunezji i rzeczywiście to co dociera na rynek europejski jest jakąś nieciekawie pachnącą miazgą. Firmy olejarskie, owszem czyszczą to, ale tak do końca nie powstaje super produkt. W związku z tym gdy kupuję "Vergine" czytam co jest napisane na butelce i gdy oliwki pochodzą z samej Europy, to czasem się skuszę i kupię jedną butelkę w zależnożci od firmy. Coraz częściej zaczyna się pojawiać "Vergine" spoza Europy, cenowo jest podobne, ale myśląc o tym co dociera z Afryki w pojemnikach - rezygnuję z zakupu.

      Elimina
  5. Tak, Grażynko... takie olejki czynią cuda. Param się takimi rzeczami od lat. Pozdrawiam :)

    RispondiElimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!