martedì 18 aprile 2017

Silvoterapia.

Moje dzieciństwo przyszło mi spędzić pośród drzew; najpierw to były piękne dorodne brzozy tuż za płotem a potem sosnowe zagajniki witały mnie każdego ranka. Pamiętam, kiedy to tuż po przebudzeniu, biegłam do lasu i obejmowałam, najpierw te cudowne brzozy, potem jeszcze cieniutkie pnie sosenek. Nie pamiętam czy coś słyszałam, czy te drzewa przekazywały mi cokolwiek, ale miałam wrażenie, że jest mi strasznie lekko i niewiele brakuje bym uniosła się w powietrzu. To zakochanie w lesie pozostało mi do dziś,  chociaż nie mam za domem już tych pięknych brzóz a sosenki na pewno  już od dawna stały się dorodnymi sosnami.
Nie tak dawno spotkałam się z określeniem silvoterapia i być może samo słowo nie zmobilizowałoby mnie do zapoznania się z jego znaczeniem ale fotka umieszczona obok; dziewczyna przytulająca się do pnia drzewa... zobaczyłam siebie sprzed lat.
Silvoterapia uczy jak wykorzystywać pozytywną energię roślin, by regenować nasze ciało a przede wszystkim naszego ducha. Nie ma nic lepszego w stanach depresji, które dopadają nas z powodu szalonego tempa życia, jak długi spacer po lesie szczególnie sosnowym. Panująca tutaj ujemna jonizacja powietrza, powoduje, że się relaksujemy, spada nam ciśnienie krwi, oddech staje się bardziej równomierny, poprawia zdolności poznawcze i koncentrację i przyczynia się do normalizacji funkcji związanych z naszymi nerwami.
Wiele badań wykazało, że właśnie ujemna jonizacja powietrza przyczynia się do oczyszczania naszego organizmu z toksyn, polepsza funkcjonowanie płuc,  zwiększa przyswajanie witaminy B i C, łagodzi ból głowy i wzmacnia system odpornościowy nie wspominając o wpływie na utrzymanie równowagi hormonalnej.
W parkach Australii istnieją specjalne ogłoszenia zapraszające odwiedzających do obejmowania drzew; w krajach skandynawskich propaguje się kulturę „drzewo-przytulania”.
Nie wszystkim jednak odpowiada przytulanie się do drzewa, bo to może być różnie odebrane, wystarczy spacer pomiędzy nimi angażując wszystkie nasze zmysły: delektując się kolorami, zapachami i dźwiękami... szczególnie teraz gdy wszystkie siły natury zaczynają się budzić, czerpmy i my od nich to, czego nam zima nieco zabrała: siłę i dobre samopoczucie!
Ostatnie chłodne dni nie zachęcają do spacerów, ale co tam! Wystarczy nieco przyspieszyć kroku i poczujemy, że robi się nam ciepło... jeżeli przy tym wyjdzie zza chmur jakiś nieśmiały promyk słońca, silvoterapia na pewno będzie należała do tych udanych!

7 commenti:

  1. Wychowałam się w leśniczówce. Kiedy było mi źle, uciekałam do lasu i tam przytulałam się do drzew. Niosły ukojenie. Przez całe życie tak robiłam. Dzisiaj mam w ogrodzie dużo brzóz i mały sosnowo- jodłowy lasek. Są też modrzewie, lipy, czeremchy... Nie wyobrażam sobie ogrodu bez dużych drzew. Kiedy tulę się do brzozy, to do niej przemawiam, a potem jej dziękuję, że oddała mi część swojej energii. Głupie? Nie wiem. Sadzę rośliny i do nich przemawiam. Chodzę po ogrodzie i gadam do krzewów. Kiedy któraś roślina się buntuje, lekko jej grożę wycięciem. Każda moja decyzja o wycięciu drzewa, to długie wyrzuty sumienia i autentyczny ból duszy.Czuję, że moje rośliny są jakąś cząstką mnie i w jakiś sposób dobrze na mnie wpływają.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Ja uważam, że drzewa, kwiaty czy krzewy to też istoty żyjące i też mają potrzebę rozmowy. Znam panią, która rozmawia ze swoimi kwiatami i rosną jej super. Mogę Ci tylko pozazdrościć tej wielkiej gamy roślin mniejszych i większych... i wierzę, że mają one na Ciebie wspaniały wpływ: doświadczyłam tego jako dzieciak a teraz korzystam z lasu podczas grzybobrań - wracam zmęczona, ale czuję, że wstępuje we mnie coś pozytywnego po każdej podobnej wyprawie.

      Elimina
  2. Bardzo interesujący post.Słyszałam o dobroczynnym działaniu drzew, ale bardzo przyblizyłaś temat. Mam w ogrodzie, tuż obok tarasu niskopienną brzozę oraz wierzbę mandżurską. To prezenty od bliskich, gdy wprowadzaliśmy się do naszego domu 10 lat temu, a my wybraliśmy tym drzewom to miejsce, najbliżej nas.
    Ciekawe informacje na temat lasu, ja niestety staram się go unikać, bo przerażają mnie robaki, a teraz jeszcze kleszcze. Pozdrawiam :).

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Mnie też przerażają robaki, ale w lesie jakoś nigdy ich nie zauważyłam być może dlatego, że szukałam grzybów. Na tyle bieganiny nigdy z lasu kleszcza nie przyniosłam, ale podłapałam go podczas pielenia w ogródku... został prędko pozbawiony życia!
      Na szczęście masz drzewka u siebie, tuż obok; zawsze to coś wspaniałego.

      Elimina
  3. Jakiś czas temu przeczytałam, że dobrze jest latem posiedzieć przy ognisku w którym pali się brzozą. Prawdopodobnie jej dym działa nawet na gronkowca. Czy to prawda nie wiem, ale zapach dymu z palącej się brzozy uwielbiam. Lubię też dotykać pnia brzozy.
    Na szczęście mieszkam w mieście otoczonym lasami. Las, jeziora, morze mam na wyciągnięcie ręki i muszę przyznać, że nie umiałabym żyć w mieście w którym miałabym utrudniony dostęp do natury.
    Kontakt z przyrodą działa relaksująco. To co piszesz o ujemnym jonizowaniu powietrza w domu to prawda. Trzeba latem wietrzyć nasze mieszkania, a zimą krótko, ale intensywnie wietrzyć i używać nawilżaczy.
    Pozdrawiam.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Też poza miastem mam lasy, góry i obok morze, ale mieszkając w centrum miasta kontakt z naturą to niestety spora wyprawa. Lubię pobyt w kraju, bo wychodzę z domu i ona wita mnie swym uśmiechem, tam niestety muszę brać samochód i nieco pojeździć, by jej ramiona mnie otuliły.

      Elimina
  4. Bardzo interesujący, miły i optymistyczny post! Tyle szczegółowych informacji! Uwielbiam las. W dzieciństwie jeździłam z mamą do cioci, która mieszkała pod samym lasem. Siłą rzeczy w lesie spędzało się dużo czasu.Potem mieliśmy "ranczo" i też las w pobliżu, a teraz gdy wychodzę z domu widzę ścianę lasu na horyzoncie...Pozdrawiam serdecznie

    RispondiElimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!