lunedì 27 marzo 2017

Sezon na karczochy!

Ten okres jest nieco ubogi pod względem wyboru owoców, bo pomarańcze i mandarynki już się opatrzyły... pojawiły się truskawki, ale smakowo to jeszcze nie truskawka. No może pierwsze melony mają już ten słodki melonowy smak i przepiękny pomarańczowy kolor. Jedzone z szynką parmeńską, są pierwszą wiosenną delicją, która powoli wprowadzi nas w coraz cieplejsze dni a potem te upalne.
Jednakże warzyw jest wybór i to całkiem ciekawy... królują oczywiście karczochy! I ze względu na nie uwielbiam spacerować pomiędzy straganami i przyglądać się różnym odmianom tego warzywa: są kolczaste i te bez kolców, są też malutkie niczym  miniaturki a obok nich stożkowate niczym modelki, czy te okrągłe tak bardzo wypasione.
Nigdy nie myślałam, że polubię to warzywo i tak się nim będę zachwycała. Owszem, samo ich czyszczenie  do przyjemności nie należy, bo trzeba je „oskubać” z łusek zewnętrznych i robi się to tak długo aż się dotrze do serca... tylko ono jest miękkie po usmażeniu, upieczeniu lub gotowaniu. Ich łodyga pozbawiona łyka jak najbardziej zjadliwa i smaczna. Odpadu jest sporo... powiedzmy, że zjada się może połowę z tego co zostało zakupione. Ręce po takiej pracy mają wygląd nieciekawy, a to co pozostaje pod paznokciami, potrzebuje nieco czasu, by się jakoś wymyło.
Karczochy są warzywami stosunkowo drogimi, ale przemysł robi wszystko by jak najszybciej je sprzedać i wówczas klient wygrywa na ofertach...
Nie przytaczam właściwości karczocha ani przepisów jak je przygotować, bo pełno tego w  internecie... u mnie przygotowywanie obiadów zawsze jest szybkie, więc karczochy pocięte w plasterki, podsmażone, doprawione i wymieszane z makaronem, zawsze są mile widziane. I ten smaczek potem... mają w sobie to coś!
Zawsze, gdy w tym okresie jadę do Polski, zabieram karczochowy bukiet, który stoi potem u mamy przez kilka dni... jego koniec, to oczywiście nasze żołądki. Skoro mowa o bukietach... och jak pięknie wyglądają bukiety ślubne właśnie z tym warzywem. Kwiaciarnie chętnie wykorzystują urok karczocha, bo jakby nie patrzył ma wygląd egzotycznego kwiatu.  Zastanawiam się tylko, czy pani młoda wykorzysta potem te karczochy, czy zasuszy, czy z czasem wszystko znajdzie się w koszu na śmieci?
Wiem, że w kraju, w przydomowych ogródkach gospodynie też je sadzą, bo tworzą doskonały efekt dekoracyjny... nie wiem czy nadają się t do konsumpcji?
Jestem przekonana, że z czasem i u nas narodzi się odmiana dostosowana do naszego klimatu i pojawią się wielkie plantacje tego warzywa.

8 commenti:

  1. Jeszcze ich nie skosztowałam, ale wyglądają dobrze :)) Pozdrawiam :)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Wygląd tutaj ma małe znaczenie; spróbuj jak je gdzieś kupisz; smaczne i pomagają w naszym zdrowiu.

      Elimina
    2. Poszukam w Biedronce :)) Pozdrawiam :)

      Elimina
    3. Przyznam się Tobie, że nigdy ich nie widziałam w Biedronce, bo albo ich nie sprowadzają, albo byłam już po sezonie. Faktem jest, że od stycznia widzi się tutaj pierwsze okazy; teraz jest ich wysyp i powoli będzie zanikał. Owszem, potem gdy się pokażą, już pojedyńcze egzemplarze, cenowo nie wygląda to najlepiej.

      Elimina
    4. A ja ich w Biedronce nie widzę.
      Grażuś, zdrowych i pogodnych świąt!

      Elimina
  2. Dotarł do mnie tylko mail, ale komentarza tutaj nie ma!

    "An-Ula ha lasciato un nuovo commento sul tuo post "Sezon na karczochy!":

    Niestety, karczochy znam wyłącznie ze zdjęć i opisów. Jak piszesz i pyszne i dekoracyjne. Pozdrawiam Grażyno, jeżeli jesteś kwietniową solenizantką, to życzę wszystkiego najlepszego :)

    Tak, jestem kwietniową solenizantką, tutaj zapominam o tym i dobrze, że moi znajomi z kraju mi o tym przypominają. Dziękuję za życzonka! :)

    RispondiElimina
  3. Prowadzę dość tradycyjną kuchnię. Stosunkowo nie dawno pod wpływem moich potomków polubiłam szparagi i świeży imbir.
    Polubiłam świeżo starty imbir z sokiem z cytryny i gorącą wodą, a także kurczaka z imbirem i pomarańczami.
    Myślę, że teraz czas na karczocha, na pewno spróbuję.
    Pozdrawiam.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Szparagi są bardzo smaczne, szczególnie te zielone (uważam, że są dużo lepsze aniżeli białe). Imbir przerabialiśmy, ale potem córka gdzieś doczytała, że nie każdemu on służy i zwolniliśmy tempo, tzn, używamy gdy zachodzi taka potrzeba. O kurczaku słyszałam, że smaczny i chociaż składniki są pod ręką, nigdy nie było czasu by spróbować, tak samo jak schabowe z ananasem (słyszałam, że smaczniutkie). karczochy jemy bardziej ze względu na "dobroci" jakie czerpie z nich nasz organizm; faktem jest, że mają to coś!

      Elimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!