lunedì 13 febbraio 2017

Pralka.

Może to i śmieszne, by dedykować post pralce, ale ta sobie na to zasłużyła. Pamiętam jak 26 lat temu weszliśmy do sklepu, gdzie pani nam zaoferowała mnóstwo modeli i tak je zachwalała, że mój tato wyszedł zszokowany tym bardziej, że po upadku komunizmu w naszych sklepach wybór był jeszcze skromniutki. Zdecydowaliśmy się wówczas na firmę owszem znaną na tutejszym rynku, ale wysyłającą niemal całą swoją produkcję poza Włochy. „Zerowatt”, niewiele mi jeszcze mówiła ta nazwa, ale jakoś tak mnie zainspirowała, że decyzja zapadła. Od tamtego dnia służyła nam wiernie piorąc wszystko co było możliwe, często przekraczając normy fabryczne, bo do bębna musiało wszystko się zmieścić. Rok temu, pierwsze bóle... nieco wody na podłodze, ale kolejne pranko i wszystko ok. Nie tak dawno zauważyłam, że odłos zegara też już nie ten i finał odwirowania, sporo wody dookoła. Decyzja: staruszka musi być wymieniona... tak mi się jakoś smutno zrobiło, bo niby to martwa rzecz, ale stanowiła cząstkę naszego życia. Już wiedziałam co z nią można a co jej przeszkadza, już wiedziałam jak ją ustawić, by nikt z sąsiadów jej nie słyszał... wiedziałam, ile wody mogę jej dolać, gdy była przeładowana a zależało mi by było wszystko wyprane... znałam już wszystkie programy na pamięć. Może by i dało się naprawić, ale wychodzę z założenia, że jak do starego dasz nowe, to potem psuje się już bez końca... w tym przypadku 26 lat to i tak dużo i bez żadnej naprawy. Trudno: chciałam nową, taką samą firmę, ale nigdzie jej nie ma; owszem internet oferuje, ale ani modele, ani cenowo mnie nie przekonano. Zakup padł więc na znaną markę Candy – ładna ci ona, zgrabniucha niczym modelka na wybiegu, sama elektronika, migające lampeczki – wszystko cacy! Panowie przywieźli, zamontowali, wypróbowali – działa! Moją staruszkę zabrali i z pełnym szacunkiem załadowali na samochód; kto wie jaki czeka ją koniec? Nowa cóż, musimy się dopiero zaprzyjaźnić, musimy się poznać... sporo programów, które nie wiem do czego służą... przeraża mnie ta cała elektronika, ale mam nadzieję, że dam radę ogarnąć te wszystkie nowości. Włączanie smartfonem? Nie, tego nie mam zamiaru się nauczyć.
Niby cieszy mnie ten zakup, bo lepsza pod względem technologicznym, wymogi pod względem energetycznym A+++, wirowania niemal nie słychać, robi to całkiem spokojnie i kwiatki stojące na niej już nie spadają jak u staruszki, zajmuje mniej miejsca, ale pomimo wszystkich jej zalet tak mi jakoś niesmacznie dzisiaj. Zresztą nie pierwszy raz tak mam; zawsze gdy pozbywamy się czegoś starego i niemal już zużytego, mam znamiona tęsknoty i nie potrafię sobie wytłumaczyć jak można tęsknić za przedmiotami martwymi... a jednak można!

15 commenti:

  1. Można, i trzeba pamiętać lub zapomnieć. Sentyment jednak zostaje. Pozdrawiam :)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Oczywiście, że z czasem takie rzeczy uciekają z pamięci i tylko się je wspomina gdy temat rozmowy nawiązuje do podobnych sytuacji.

      Elimina
  2. Programy nie są takie straszne, jak to mogłoby się wydawać ;) Warto na początku poświęcić trochę czasu, przejrzeć jakie są i zastanowić, które byłyby dla nas potrzebne, mało kto będzie wykorzystywał wszystkie.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Witam na moim blogu!
      Przesiedziałam wczoraj cały wieczór nad wszystkimi programami i myślę, że wiem już które będą najbardziej wykorzystywane w moim gospodarstwie.

      Elimina
  3. Ja płakałam, kiedy pozbywałam się samochodów. Do samochodu bardzo się przyzwyczajam i teraz moja stara renówka (ma 25 lat) będzie mi służyła do końca jej dni. Za nic nie wymienię. A pralki? Teraz mam trzecią i za każdym razem wybieram taką, która ma najmniej programów, ale jest energooszczędna. I tak piorę na góra 3 programach.
    Jak coś jest dobre, to się to wspomina. Rower, łyżwy, piec, bojler...szczególnie, kiedy nowy sprzęt jest "jednorazowy"

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Dzisiaj odwiedził nas pan z serwisu Candy, tym bardziej, że jest naszym sąsiadem. Wcale mnie nie pocieszył mówiąc, że teraz wszystko się tak produkuje by nie działało zbyt długo. Obecne pralki wg Niego najlepiej kupować te ekonomiczne, gdyż wyrzuca się czasem furę kasy a użyteczność pralek jest już jakby zaprogramowana fabrycznie na 5 - 7 lat. Widzę, że fabryki zaczynają dbać o swoje interesy, nie klienta...

      Elimina
  4. Raczej nie przywiązuję się do rzeczy. Jedyna do jakiej jestem w jakiś sposób przywiązana to maszyna do szycia. Boję się wymiany, bo już jedna nowa maszyna stoi nie używana, jakaś taka za lekka i "nie leży mi". W nowej pralce używam w zasadzie jednego programu, chociaż na ścianie przykleiłam kartkę z rozpiską, bo spamiętać trudno. Może producenci wyposażają pralki w taką ilość programów, żeby każdy znalazł ten jeden idealny?
    Teraz przymierzam się do wymiany kuchenki elektrycznej, Wspaniały namawia mnie na indukcję, ale mam mieszane uczucia, dużo gotuję i nie wiem czy szybko się przestawię.
    Pozdrawiam.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Wetnę się- indukcyjna wymaga ekstra garnków. Strasznie drogie, no chyba, że już masz. Ja kupiłam czeską Morę (w Karwinie), najzwyklejszą z płytą, ale energooszczędna i sobie chwalę.

      Elimina
    2. Skoro już jesteśmy przy wymianach, też za jakiś niedługi czas przyjdzie mi wymienić piekarnik i myślę czy lepszy gazowy, czy elektryczny? Jeszcze jest gazowy, ale widziałam jakie ciasta wychodzą z elektrycznych i wydawały mi się dużo ciekawsze. Fachura, który był w domu powiedział, że teraz, te nowsze piekarniki gazowe też są super.... i nie wiem na co się zdecydować?

      Elimina
    3. Tu Ci nie podpowiem, bo nie mam gazu, ale.. może jednak kupisz elektryczny. Mój elektryczny z nadmuchem (góra, dół i oba razem) równo piecze.

      Elimina
    4. No właśnie chodzi mi głównie o to równe pieczenie... to chyba zdecyduję się na elektryczny... w tej chwili sprawdzam co ma do zaooferowania rynek.

      Elimina
  5. oj można można
    pamiętam nasza pierwsza pralke jaka kupiliśmy służyła nam 19 lat bez zadnego marudzenia
    jednak i na nia przyszła pora bo niestety takiego zabytki nie naprawiali kupiłam nowa niby fajniejsza bo i kolor bardziej nowoczesny a nie biła ale przyznaje się ze jeszcze się swajamy i jakos pod górke nam idzie i watpie by wytrwała tylke co tamta bo im nowasza im więcej elektroniki tym szybciej się psuje

    RispondiElimina
    Risposte
    1. No właśnie, ta elektronika wcale nie jest taka najlepsza. Ja się już oswoiłam z widokiem nowej pralki, ale gdy pomyślę, że nie pociągnie zbyt wiele, z utęsknieniem wspominam staruszkę.

      Elimina
  6. Ja mam obecnie czwartą pralkę. Pierwszą miałam "Polar" i teraz też mam "Polar". Jest zwykła najzwyklejsza i prosta w obsłudze , bo to lubię najbardziej. Nie zależy mi na wyszukanych funkcjach, bo i takich nie używam. Pralka ma prać i być łatwa w obsłudze.
    Co do kuchni, to mam gazową,ale z elektrycznym piekarnikiem. Ten piekarnik- moim zdaniem- lepiej piecze, równo. Gazowy mi przypalał ciasto z jednej strony. Mój mąż jest zachwycony indukcją. Kiedyś kupiliśmy w Biedronce jedno płytową kuchenkę indukcyjną. Maż często jej używa, ja tylko wtedy gdy oczekuję na dowiezienie nowej butli z gazem. Pozdrawiam serdecznie

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Jeszcze na indukcję poczekam, bo potrzebuję wymienić tylko piekarnik. zawsze takie wymiany przyprawiają mnie o zawrót głowy, bo to i wymiary inne i coś tam nowego wprowadzono; u mnie wszystko wkomponowywuje się w całość mebli i nie chciałabym ich przycinać, bo teraz wymyślono inne wymiary. Gdy już sobie z wymiarami nijak nie poradzę, bo chyba przyjdzie mi wyrzucić wszystko i kupić nową kuchnię od podstaw, ale nie chcę już niczego wkomponowanego do mebli. A piekarnik chyba będzie elektryczny, bo przekonuje mnie to równe pieczenie.

      Elimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!