lunedì 6 febbraio 2017

Dzieci wojny.

Przeglądając niemal w biegu wiadomości, doczytałam, że rząd Polski nie wyraził zgody na przyjęcie 10 dzieci z Aleppo. Nie mogę uwierzyć, że to prawda i nie bardzo miałam czas by to sprawdzić.
Emigranci, temat drastyczny nie tylko na forum krajowym, ale także codzienna rozmowa przy rodzinnym stole. Niemal rok temu moja córka zaczęła się starać, by podjąć pracę w ośrodku dla uchodźców. Nie było to wcale takie proste, bo chętnych sporo a selekcja by podjąć taką pracę, niemal jak do ministerstwa. Gdy już było wiadomo, że przeszła eliminacje, nasi znajomi, szczególnie ci po sześćdziesiątce zaczęli Ją straszyć, że nabawi się strasznych chorób, że będzie źle traktowana, że będzie molestowana itd. itd... W sumie też miałam moje wątpliwości, no ale skoro dzieciak chce poznać nieco inny świat, inną mentalność i inną kulturę, to niech spróbuje. Akurat Jej przypadł ośrodek gdzie znajdują się dzieci wojny – dzieci już takie bardziej wyrośnięte z ich problemami i ciągle przybywają nowi „lokatorzy”.
Syzyfowa praca gdzie tacy jak moja córka mają za zadanie pozyskiwać zaufanie tych dzieci, gdzie z anielską cierpliwością próbują nawiązywać z nimi pierwsze kontakty ucząc ich prostych słów w języku włoskim. Przybywający z Afryki, nie znają nawet liter i o czytaniu nie może być mowy... ostatni przybysz to chłopak z Pakistanu – musiał patrzeć jak ci z Isis podcinali gardło Jego  przyjaciela, całą Jego rodzinę zamordowano.... kilka miesięcy uciekał aż w końcu znalazł się tutaj. Inne dzieci wojny niby już tej odległej... dzieci z Kosowa. Moja córka opowiada ciągle o dorosłym już chłopaku, którego ciało to kości obciągnięte białą, niczym bibułka, skórą. Zapytany jak się czuje, słabym głosem zawsze odpowiada, że dobrze... i tak do końca nikt tam nie wie co Mu naprawdę jest. Towarzyszy Mu siostra... są sierotami wojny na Bałkanach.
Większość z nich to Muzułmanie; oczywiście kuchnia dostosowana do ich zwyczajów kulinarnych i codziennie, na zmianę , gotuje inny z lokatorów. Pracownicy ośrodka wspólnie z przebywającymi w nim,  zasiadają do stołu... egzotyka tych potraw i ich inność powoduje, że córka nieco przybrała na wadze... tzn. że muszą być smaczne.
Nie ma molestowania i żadnych chorób... mój dzieciak tylko biadoli strasznie nad tym, że wielu nie znając, osądza.
Podczas przedostatniego pobytu w kraju, wychodząc ze sklepu, pewna pani ni stąd ni zowąd mi wypaliła (wie, gdzie mieszkam): „Wy Włosi nie wiecie co to miłosierdzie!”. W pierwszej chwili mnie zamurowało, ale szybko zdałam sobie sprawę, że chciała mnie jakoś upodlić przed wychodzącymi klientami. Odpaliłam, że Włochy przyjmują emigrantów i to dla mnie jest miłosierdzie!  Pani, nie dała za wygraną i mi krzyknęła:”My ich tutaj nie chcemy, bo nas wszystkich zabiją!” Ktoś za jej plecami pokazał gest wskazujący, że ma coś nie tak pod sufitem, więc się oddaliłam, ale boli mnie to stwierdzenie do dziś.
Jestem dumna, że moja córka i wielu Jej podobnych, nie osądza człowieka po kolorze skóry i w jakiej religii jest wychowany.

13 commenti:

  1. Ja nie jestem pewna czy z tym nie przyjęciem tak było, walka polityczna czasem przybiera obrót inny niż byśmy chcieli.....gratulacje dla córki, to piękna sprawa pomagać....

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Znalazłam taką stronę gdzie pisze o nieprzyjęciu dzieci, DZIECI - nie osób dorosłych. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1692966,1,polska-nie-chce-przyjac-10-sierot-z-aleppo-powody-sa-absurdalne.read

      Elimina
  2. Maya
    Moim zdaniem to propaganda. I dobrze, że się nie zgodzili. Podpucha, aż ziębi... a potem terroryzm ma wejście. Pozdrawiam :)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Mayu a jednak to nie podpucha, non chyba że wszystkie gazety w Polsce kłamią. Jeżeli jest wszystko kontrolowane zgodnie z przepisami, to terroryzm zaraz nie wejdzie; idąc tokiem Twego rozumowania, my tutaj już dawno powinniśmy wylecieć w powietrze. W końcu mówimy o dzieciach, sierotach wojennych i Ty mi mówisz, że dobrze, że się nie zgodzili. Nie wzruszają Ciebie ich łzy, ich rany, ich rozpacz....

      Elimina
    2. Wiem, czytałam o tym. To polityczna propaganda. Szlag.

      Elimina
  3. Dobiłaś mnie tymi ostatnimi akapitami. Jest mi strasznie wstyd za Polaków o tak ograniczonej mentalności. Aż mnie zemdliło z bezsilności:(
    Obojętnie czy podpucha (to do Mai i papillona), czy nie, wypowiedzi polskiego rządu i innych polaków pokazały, jaki to podły naród jesteśmy.
    Twoja córa to Człowiek:)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Wiem tylko, że grupa sopockich aktywistów nadal walczy, by te dzieci trafiły do Polski... ale czy o podobny przypadek należy aż walczyć? My Polacy jesteśmy narodem, który wie co to wojna i nie rozumiem dlaczego teraz takie zachowanie? Zapomnieliśmy?
      Na temat Syryjczyków przeczytałam bardzo dużo i są narodem bardzo przyjaznym dla wszytkich, przynajmniej byli takimi jeszcze przed wojną. Niestety propaganda pokazuje ich tylko ze złej strony, ale jak mówi moja córka w każdym narodzie są źli i dobrzy. Kiedy nie było emigrantów, też były morderstwa, też były kradzieże... i zawsze mi mówi: na 1 katolika który zginął z ręki islamskich ekstremistów, ginie 100 musułmanów, którzy walczą z nimi. Mam tylko nadzieję, że z czasem ludzie zrozumieją i zaczną myśleć inaczej.

      Elimina
  4. Grażynko, uważam postawę Twojej córki za wspaniałą, godną naśladowania!
    Wiesz, u mnie nie ogląda się ( albo bardzo ogranicza) telewizji publicznej. Prasa też nie jest obiektywna. Przeczytałam ostatnio wypowiedź Janiny Ochojskiej. Powiedziała,że te dzieci nie są sierotami, bo według przyjętych tam zwyczajów,dzieci te zostaną przygarnięte przez swoją bliższą lub dalszą rodzinę.
    Myślę,że Ochojska wie, co mówi. Osobiście nie mam nic przeciwko temu,żeby przyjechały do Polski. Pozdrawiam serdecznie

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Nie wiedziałam kim jest Ochojska i musiałam nieco poczytać. Ona ma rację tylko pod jednym względem: rzeczywiście dziećmi sierotami zajmuje się ich bliższa lub dalsza rodzina podczas pokoju. W tej chwili rodziny są tak zdziesiątkowane, że pozrywane są wszelkie więzy rodzinne.
      Czytałam wypowiedź Ochojskiej na Twiterze i nie wzbudziła we mnie pozytywnych emocji. Faktem jest, że większość komentujących była za tym, by jednak tym dzieciom pomóc.

      Elimina
  5. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że polski rząd walczy z uchodźcami, których w Polsce nie ma.
    Zaostrza przepisy, które mają dotyczyć uchodźców, których nie ma.
    Wydaje dyrektywy, wzbudza strach i obawy wśród obywateli w temacie, którego praktycznie nie ma, bo islamskich uchodźców w Polsce nie ma.
    Tak się boją czegoś czego nie ma, że nawet dziesięcioro dzieci stanowi niewyobrażalne zagrożenie, więc lepiej jak ich nie będzie.
    Poraziła mnie wypowiedź jednego z polityków, który uznał za normalne, że nie wpuści się nawet chorych dzieci na leczenie, bo lepiej żeby chore dziecko z Aleppo leczyło się na miejscu.
    Pełen szacunek dla Twojej córki, tylko w takich młodych ludziach nadzieja na to, że "ludzkich" ludzi na ziemi jest więcej.
    Pozdrawiam.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Bać się czegoś czego nie ma, bronić się przed czymś czego nie ma, bać się czegoś czego się nie zna. Na tym żeruje nasz rząd i cała propaganda. Wchodzę na Youtube i widzę same filmiki przeciwko agresorom islamskim. Pokazywać ich w pozytywach, byłoby sprzeczne z naszą wiarą katolicką. No to szukam na prywatnych blogach... jest! Pisze się o nich i dobrze, bo jak ty do nich, tak oni do Ciebie.
      Niedaleko mnie jest miejscowość z najsłynniejszym karnawałem w całym regionie; tam takie jeszcze niedorosłe dziewczyny zawsze szukają chłopaka na jeden wieczór. No i stało się! Dopóki nie było uchodźców, każdy facet mógł je obmacywać do woli i nikt nigdy o niczym nie mówił. Rok temu, wielkie halo, bo jakiś emigrant, pogłaskał taką nastolatkę po tyłku. Zrobił się szum na całe województwo... i może trwałby do dziś gdyby nie wypowiedź młodego, miejscowego chłopaka, który wypowiedział się na temat, zamykając usta, nie tylko tym panienkom, ich rodzicom ale także dziennikarzom co to chcieli z tego zrobić wielką aferę. Nie twierdzę, że wszyscy są ideałami, bo takich nigdzie nie ma, ale nie można wszystkich pakować do jednego wora.

      Elimina
  6. pięknie wychowałaś córke
    ja tez nie oceniam ludzi po kolorze skóry czy pochodzeniu bo kazdy jest inny a dzieci cierpią najbardziej w wojnie dorosłych


    dziękuje ze Jesteś

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Ja wychowywałam córkę do pewnego momentu; potem sama zaczęła uczyć się świata, często uświadamiając nas rodziców. Widzę, że Jej znajomi to młodzież pochodząca z najróżniejszych zakątków świata - i to mnie strasznie cieszy.

      Elimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!