mercoledì 18 gennaio 2017

Zima wcale nie jest taka zła.

Walka o pierwszeństwo przejazdu! 

Zima wcale nie jest taka zła; fajne powiedzenie, ale nie dla wszystkich. U mnie trzeci dzień silny wiatr nazywany tutaj Bora dochodzący do 150 km/godz. Ostrzegają, by nie wychodzić z domu jeżeli się nie musi. Dobrze, że zawsze kupuję na zapas i jak dotąd nie musiałam wychylać nosa poza drzwi. Wielu jednak musiało i nie wszyscy powrócili do domu, bo albo wiatr ich gdzieś przewrócił i znaleźli się w szpitalu, albo jak nasz znajomy - wysiadł z samochodu i już go nie ma pomiędzy nami... żal staruszków co to wychodzą a potem ni w lewo, ni w prawo, czekają aż ktoś pomoże, obejmując jakiś słup przy chodniku. Niby wkrótce ma się zmienić i będzie wiało ze zmniejszoną siłą, około 100 km/godz. I tak już sporo ulic zablokowanych poprzez powalone drzewa, poprzez śmietniki, które często rywalizują z ruchem ulicznym na zasadzie kto pierwszy i lepszy, sporo samochodów zasypanych lub uszkodzonych.
To na północy; środkowe Włochy przeżywają kolejne wstrząsy ziemi... domy się zapadają, wyjść z nich trudno, bo śniegu napadało niemal na 1,5 metra i ten blokuje ucieczkę, szczególnie osobom starszym. Pod ciężarem śniegu zawalają się namioty postawione podczas ostatniego trzęsienia Ziemi... pozostać w domu każdy się boi, szczególnie nocą, bo Ziemia w nierównych odstępach daje znać o sobie. Są zmobilizowane wszystkie służby, by tam być i pomagać... ciekawa tylko jestem czy oni wszyscy też uważają, że zima wcale nie jest taka zła. 

Bora na molo w Trieście wraz z tęczą, która utworzyła się z unoszonych kropli wody.


13 commenti:

  1. Wiesz, nawet nie pomyślałam, że tak to wygląda! Niestety należę do osób, które znają zimę w innych krajach z przekazów telewizyjnych, jakieś migawki i tyle.Człowiek obejrzy z ciekawości,pomyśli chwilę i wraca do swojej rzeczywistości... A Ty tam jesteś i widzisz to na własne oczy! Można czytać, oglądać coś w telewizji...ale jak się samemu czegoś nie zobaczy i nie przeżyje to się guzik o tym wie. Pozdrawiam Cię serdecznie

    RispondiElimina
    Risposte
    1. I wygląda jeszcze gorzej; na ziemiach gdzie było trzęsienie ziemi lawina zasypała cały hotel a w nim 30 osób... nie ma z nimi żadnego kontaktu a służby odkopują nie wiedząc co zastaną. Gdyby jeden z gości nie wyszedł do samochodu, bo czegoś zapomniał, nie wiadomo kto i kiedy zawiadomiłby o tym odpowiednie władze... on wyszedł i zobaczył co naciera z góry. Pozostawił w hotelu żonę z dzieckiem i nie wie czy ich jeszcze zobaczy.

      Elimina
  2. Maya
    Oglądałam w wiadomościach. Straszne. Najpierw silne wstrząsy, teraz ta lawina. Strach pomyśleć co dalej?
    Zimy nie znoszę, nie cierpię.
    Pozdrawiam ;)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Wiesz już o tej lawinie; my tutaj cały czas żyjemy tym co tam się dzieje; zazwyczaj jak zachodzi potrzeba dostajemy odpowiednie wytyczne na komórki. U mnie nadal wieje, byłam na zewnątrz, zimno jak diabli... za to ulice pozamiatane jak nigdy, wszyscy zmobilizowani i zawsze w takich sytuacjach autobusy kursują bez żadnych opóźnień.

      Elimina
  3. Zimowe wiatry są najgorsze. Może być tylko kilka stopni ciepła lub mrozu, ale taki wiatr sprawia, że czujesz się, jak na Syberii w najgorsze mrozy. Nie mam słów, jak bardzo mi żal ludzi, których nawiedzają takie różnorodne kataklizmy w tym samym czasie. Nie wiadomo, jak się chronić, co robić a jakiej kolejności. Podczas trzęsienia ziemi należy wejść pod coś co ochroni nas od góry, ale kiedy człowiek się chroni "pod", nie ucieka przed lawiną.
    Szokujące są dla mnie takie ilości śniegu, zawieje i mróz w tym miejscu Włoch. Tak samo szokujące są dla mnie silne mrozy w Bułgarii, Chorwacji, Grecji. U nas dochodzi do - 15, a tam jeszcze niżej.
    Zwolennicy pięknej zimy zapominają, ze takie urokliwe widoczki trwają dzień, dwa, a potem przychodzi paskuda- mróz, przenikający ubranie wiatr, zawieja, zamieć, zaspy po pas, sterty brudnego śniegu w miastach, breja na chodnikach, grożące sople u rynien, chlapa, błoto pośniegowe, głodne zwierzęta, ptaki, zamarzający na chodnikach ludzie...
    Mnie najbardziej męczy to nakładanie na siebie kilogramów ciuchów, muszę chodzić po dworze w "namordniku", jak jakiś cichociemny, bo gardło mi ciągle siada, a "namordnik" poddusza- brak mocnego oddechu. Do kitu:(

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Wszyscy marzną... to wolę już upalne lato. Patrzę na filmiki, gdzie zwierzęta z gospodarstw, które zabrało trzęsienie ziemi, przedzierają się przez wysoki śnieg i idą przed siebie, same nie wiedząc dokąd. Dobrze, że inni rolnicy się zmobilizowali i przyjmują takie stada do siebie, bo i głodne to i te biedne krowy.
      Słyszałam dzisiaj rozpaczliwe wołanie jednej ofiar trzęsienia; jest zdesperowany, stracił wszystko i jeszcze teraz taka zima właśnie tam. I by było jeszcze smutniej dołączyła ta lawina; jest uwięzionych w zasypanym hotelu 30 osób; kopią, ale kontaktu nie ma z nikim... czekamy co będzie dalej... żeby tylko ziemia się uspokoiła! Przeżyłam trzęsienie jeden raz i oby nigdy więcej, bo gdyby przyszło nam tutaj uciekać, to tak naprawdę nie wiem gdzie...

      Elimina
    2. Ja przeżyłam jedno tąpniecie- kopalnia niedaleko i też wolę już takich rzeczy nie mieć. Niby krótko, niby nic się nie stało, a wszystko się zatrzęsło, zadygotało i ta straszliwa niewiedza, co to i co z tym zrobić.Ogromnie Włochom współczuję.

      Elimina
    3. Przyznam Ci się, że czekamy na wiadomości z wielką niecierpliwością i jak słyszymy, że kolejne życie uratowano spod lawiny to tak jakby ktoś z własnej rodziny. Ziemia niestety nadal się trzęsie; na pomoc poszkodowanym wyruszyło sporo ludzi. Wiem, że nasz kraj też wysłał jakąś ekipę specjalistyczną, bo pracuje się tam dzień i noc... przydałyby się teraz wyższe temperatury, ale prognozy przewidują zupełnie co innego.

      Elimina
    4. Dzisiaj wydobyto rodzinę- sukces, oby więcej takich

      Elimina
    5. Jeszcze ratownicy słyszą odgłosy osób i miejmy nadzieję, że dotrą do nich jak najszybciej. Tutaj wszyscy myśleli o tym ojcu, który był na zewnątrz i zawiadomił o lawinie; jego żona i dwójka dzieci pozostała w hotelu... najpierw uratowano matkę z synkiem a 6-letnia córeczka pozostała gdzieś w sąsiednim pomieszczeniu. Dzisiaj wiemy, że są już wszyscy razem.
      Teraz natomiast żyjemy tragedią związaną z węgierskim autobusem; czy Włochy to jakieś przekleństwo, że dzieją się tak straszne rzeczy? Jak sobie pomyślę, że moja córka też tak jeździła.. i gdyby nie wróciła. Nie chciałabym być na miejscu tych rodziców - to jest straszna tragedia; dzieci, które płonęły żywcem.

      Elimina
  4. Wpadłam z rewizytą :)
    Wiemy z mediów o tragedii we Włoszech, ale nie wyobrażałam sobie aż takich zabójczych wiatrów. Włochy raczej kojarzy się z pięknem przyrody i zabytków. Pozdrawiam serdecznie :))

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Włochy są piękne tak, ale mieszkam w mieście wiatrów za jakie uchodzi Triest i niestety mamy naszą Borę, która latem jest błogosławieństwem, bo przegania smog i daje wytchnienie podczas upałów; zimą natomiast różnie bywa, ale bywa raczej nieciekawie. Wiem przynajmniej dlaczego tutaj wszystkie domy uzbrajają się w okiennice: latem zabezpieczają przed żarem słońca a teraz zabezpieczają przed hulaniem wiatru w mieszkaniach.

      Elimina
  5. po prostu czytasz mi w myślach napisałaś u mnie wszystko i obiema dłońmi się podpisuje pod tym masz racje najgorsze jest czekanie każdy dzień jest coraz gorszy coraz trudniejszy szkoda ze nie ma tak diagnoza rach ciach robią co trzeba i koniec a czekanie niszczy mnie coraz bardziej


    lubię wiatr wiem ze ma niszczycielska sile jestem tego świadoma
    a zima u Was no cóż mogę powiedzieć nasz zima zła

    pozdrawiam srdecznie

    RispondiElimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!