lunedì 25 maggio 2015

Miłość w czasach internetu.

Ostatnimi czasy jakoś mi nie do śmiechu, zbyt wiele problemów, które owszem się rozwiążą, ale potrzeba czasu. Jestem daleko od moich kursantów, ale nie zapomnieli o mnie i od czasu do czasu mi podsyłają coś na rozweselenie; dla nich to także możliwość ćwiczenia tego czego się nauczyli, a dla mnie kilka minut śmiechu. Najbardziej lubię opowiastki związane z internetem, bo zawsze zawierają sporo prawdy i pozwalają poznawać nowe programy a także ich zastosowanie w naszym życiu. W czasach internetu nawet miłość przybiera inne oblicze i ktoś opowiadając o niej, składnie to wszystko poukładał... Krótka opowiastka, w części prawdziwa, reszta, dziś jeszcze jest utopią, ale nikt nie wie czym nas może wkrótce zaskoczyć galopująca technologia.

Miłość w czasach internetu.
 - Tato zakochałam się w chłopcu, który mieszka bardzo daleko. Ja jestem tutaj a on   żyje w Australli!
- Córko, a jak to się stało? 
- Ach, wiesz... spotkaliśmy się na pewnym portalu randkowym, potem on został moim przyjacielem na Facebooku... codziennie prowadziliśmy długie rozmowy czatując na Whatsappie... oświadczył mi się na Skypie i od dwóch miesięcy już oficjalnie jesteśmy  parą na Viberze. Tato, potrzebuję twojej zgody, twego błogosławieństwa no i oczywiście najcudowniejszych życzeń na naszą nową drogę życia!
- Ależ oczywiście! Pobierzcie się, ślubując sobie miłość i wierność na Twiterze. Potem kupcie sobie dzieci na Amazonie, płacąc za nie kartą Paypal! I gdy pewnego dnia będziesz go miała dość, zawsze możesz go sprzedać na Allegro!

                                                                                               Tłumaczenie moje własne; fotka ze stron WEB... 

10 commenti:

  1. Ojejku... uśmiałam się serdecznie. Z morału :)))
    Pozdrawiam :)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Ten morał jest najlepszy i gdyby go wprowadzono do praktyki, mogłoby być nawet ciekawie.

      Elimina
    2. Grażynko, wpisałam post i go posiało, tzn. gugiel robi sobie ze mnie idiotę :)) No i te obrazki. Żenada!
      Morał byłby zrealizowany, gdyby większość osoób je przeczytało. Jest naprawdę świetny! Mnie położył na łop[atki :))
      Pozdrawiam :)

      Elimina
    3. Mayu, zdaję sobie sprawę, że dociera do mnie mało osób i niewielu to przeczyta, ale dobrze jest jak jest. Kiedyś była nas tutaj spora grupka, jedni zniknęli, inni przeszli na google plus - ja uciekłam stamtąd!

      Elimina
  2. Taaaaaaaaaaaaaaaaaaa... śmiechać się można, chichrać też, ale... ile dramatów zaistniało, kiedy jednak spotkano się w realu:( Mojego Jaskóła "odzyskałam" na Naszej Klasie. Na szczęście wszystko zagrało:) Musiało, bo kiedyś tam byliśmy parą w LO.
    Kupić dziecko na Amazonie i sprzedać męża na Allegro... całkiem realna perspektywa.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Moja córka też poznawała chłopców na internecie, ale potem stwierdziła, że tam spotyka się: "nic ciekawego, że piszą ładnie rekomendując siebie samych a potem real to zupełnie coś innego". Dała sobie spokój i teraz tylko "na żywo!". Ty spotkałaś męża w necie, ale już przedtem się znaliście... nic nie ryzykowałaś. Twierdząc, że w necie nikt mnie nie zna i jestem anonimowy/a wielu odstawia numery, których w realu nigdy by nie zrobił/a.... i tutaj właśnie trzeba włączyć szósty zmysł i być bardzo uważnym. A w necie nikt nie jest anonimowy... tylko niektórzy się łudzą, że tak jest.

      Elimina
    2. Fakt, ta anonimowość jest bardzo złudna. Sama zdziwiłam się, ile informacji jest na mój temat, kiedy kliknęłam swoje nazwisko w necie. Dlatego teraz jestem bardzo ostrożna z podawaniem jakichś szczegółów.
      Moja córa poznała chłopaka na portalu randkowym i są już ze sobą trzy lata. Właśnie się urządzają na piętrze domu naszego:) Czyli jednak nie ma reguły.

      Elimina
    3. Cieszy fakt, gdy się słyszy historie jak Twojej córki - zakończone happy endem, bo to potwierdza, że ten świat nie jest jeszcze tak całkiem zepsuty, ale zawsze moim kursantom mówię: ostrożności i trzeźwego rozumowania nigdy dość!

      Elimina
  3. Zabawna historia! Pozdrawiam serdecznie

    RispondiElimina
  4. Niestety - to tylko sama prawda... :-)

    RispondiElimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!