venerdì 15 maggio 2015

Schody... schody... schody!

A za murem co się dzieje? Pasuje mi ta nazwa bloga właśnie teraz gdy jestem u mamy. Mieszka na wsi i to mnie cieszy, bo na co dzień muszę żyć w mieście. Wszędzie zielono, świeże powietrze, wieś czyściutka, rozwojowa z pełnym zapleczem wygód niezbędnych do spokojnego życia. Dom Jej usytuowany tak, że z jednej strony ma widok na budynek policji, nowoczesny bank i ośrodek zdrowia, z drugiej strony gmach urzędu gminy z dobrze zaopatrzonym, wiejskim marketem. Dzieli Ją od tego wszystkiego niewysoki mur i dzisiaj musiałam udać się właśnie do instytucji znajdujących się za tym murem.
Pamiętam gdy budowano posterunek policji... oj, jaki to był nowoczesny budynek, wydawał się pięknym na ówczesne czasy... dzisiaj czasy komunizmu przypomina kostka wyłożona przed nim, całkowicie zniszczona, zardzewiałe drzwi, szarzyzna budynku i schody.. wiele schodów, które były bardzo modne w tamtych czasach.
Kolejna budowla – ośrodek zdrowia, który w pełni przypomina miniony ustrój. Oczywiście schody, strome, składające się z wielu stopni... osoba zdrowa, gdy wejdzie na ich szczyt musi przystanąć, by odetchnąć. Widziałam na nich chorych, którzy na co dzień bez kul nie mogą zrobić nawet jednego kroku.. dla nich ta wspinaczka to jak dla alpinisty zdobycie najwyższego szczytu. Ośrodek zdrowia zbudowano dla ludzi, ale myślę, że dla zdrowych... chory zanim dotrze do jakiegokolwiek gabinetu, jest wykończony. I jakoś nikt się tym nie martwi... być może gmina chce zachować ten unikalny pomnik komunizmu a chorzy no cóż – dokładają sobie za każdym razem nową cegiełkę złego samopoczucia a inni, po prostu zostają w ten sposób zniechęcani by zadbać o własne zdrowie.
Skoro już jestem przy temacie schodów... czasem jest potrzeba by udać się do najbliższego miasteczka. Nowoczesny budynek PZU, gdzie na dole umieszczono jakąś kawiarnię a na piętrze biura. Oczywiście schody, schody i jeszcze raz schody. Zapytałam czy nie zaplanowano windy stawiając coś tak nowoczesnego? Rzekomo zapomniano, bo nikt nie pomyślał, że do PZU  przychodzą także osoby mające problemy z poruszaniem się.
Na szczęście tylko raz, też w tym miasteczku,  musiałam udać się z mamą do sądu... najgorsze, że aż na szóste piętro. Mama chodzi o kulach, zatrzymała się już na parterze po przejściu dwudziestu stopni. Ja musiałam pędzić dalej... spytałam jak to możliwe, że taka instytucja nie ma windy? Ci w biurze, najpierw spojrzeli po sobie a potem na mnie nieco zdziwieni. Też byłam zdziwiona czym ich zaskoczyło moje pytanie... oczywiście, czekałam na odpowiedź, bo przecież pytanie było bardzo proste. Otrzymałam wyjaśnienie i to jakie! Godne tylko takiej instytucji... powiedziano mi, że na parterze zawsze ktoś jest i z każdym pytaniem niepełnosprawni mogą zwrócić się do osoby tam siedzącej. Spytałam czy ta osoba nosi czapkę niewidkę, bo czekałyśmy tam 15 minut i z istot żywych nie zauważyłyśmy nikogo... teraz siedzi tam samotna moja mama i czeka na mnie. Oczywiście, zmieniono szybko temat i obsłużono mnie w tempie błyskawicy, bo wiadomo, że taki petent psuje reputację tak szacownej instytucji. Zrobili generalny remont budynku, ale o windzie nikt nie pomyślał.. dla mnie ona może nie istnieć, przynajmniej jeszcze nie teraz, ale kiedyś też dołączę do tych, którym coraz trudniej będzie się wdrapywać na szczyty, oczywiście „piętrowców”.
Jednakże jak się chce to można coś „dorobić” do tego co nam zostawił poprzedni system polityczny. Byłam mile zaskoczona będąc na dworcu kolejowym we Wrocławiu i nie musiałam ciągnąć po schodach nader ciężkiej walizki. Taśmociąg, nieco szary ale za to sprytnie wmontowany obok schodów... ulżyło mi, gdy postawiłam na niego cały mój bagaż a on ciągnął go w górę w rytm moich kroków. Myślę więc, że z czasem doczekam się także „dorobienia” wind tam gdzie ich nie ma... na dzień dzisiejszy ciągle  „podziwiam” schody za murem pochodzące z tamtej epoki i jestem pewna, że wkrótce ktoś z obecnej władzy będzie też się wspinał po nich, ale już nie po ciepły stołeczek......

6 commenti:

  1. Przydałoby się szefa sądu przeczołgać po tych schodach na szóste piętro kilka razy pod rząd. Jak nie poczuje, to nie zrozumie. U nas w gminie buduje się podjazdy i windy w każdych instytucjach oraz w szkołach. To zależy od władzy.
    Czyli kursujesz Włochy-Polska? No to współczuję. Faktycznie kawał drogi.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Ja po tych schodach pocigałabym tych, którzy tak projektują, tych co zatwierdzają remonty bez myślenia, tych co myślą, że oni są zdrowi, to po co komu winda. Pociesza mnie tylko jeden fakt, że wcześniej czy później i oni dotrą na te schody i być może przypomni im się dzień kiedy to zatwierdzali podobny bubel.

      Elimina
  2. Faktem jest, że problemy dostrzega się często w momentach gdy nas dotyczą i utrudniają nam życie. Brak wind jest tego najlepszym przykładem. W moim uroczym miasteczku brakuje ....szaletów i to również utrudnia życie. Ależ mnie wystraszyłaś w przypadku tego kremu kawowego! Opublikowałam Twój komentarz i napisałam odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie. Iza

    RispondiElimina
    Risposte
    1. No widzisz o szaletach nie pomyślałam, bo zawsze znajdzie się jakaś knajpka gdzie można wejść... ale bez konsumpcji też głupio wchodzić i gonić tylko do szaletu. Niby drobnostka, ale bardzo związana z naszym sampoczuciem.
      Co do kremu... spokojnie: pięknym jest gdy można nad nimi podyskutować - wówczas można się wiele nauczyć.

      Elimina
  3. To jest Polska :D Niech to szlag!
    Pozdrawiam :)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Mayu ale są też rzeczy pozytywne w tej naszej kochanej Polsce; ja dałam tylko jeden przykład i mam nadzieję, że w innych miastach jest o dużo lepiej!

      Elimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!