venerdì 13 marzo 2015

Nie taki internet straszny jak go malują.

Nigdy nie myślałam, że w obcym kraju przyjdzie mi wyjaśniać co to jest internet i jak się po nim poruszać, by się nie zgubić... ładnie powiedziane „by się nie zgubić”, ale nie o „zgubienie” tutaj chodzi. Technologia pędzi i my musimy wraz z nią... Młode umysły zaczynają nie nadążać, bo codziennie pojawia się coś nowego, bardziej skomplikowanego. Wyobraźmy sobie jak do tego podchodzi człowiek w wieku powiedzmy 50 lat albo i więcej gdyż i on rozumie, że w wielu dziedzinach bez znajomości internetu nie można ani w prawo, ani w lewo.
W ogłoszeniu było, że szukają kogoś kto się zna na tym interesie i co najważniejsze ma anielską cierpliwość!  Pomyślałam sobie: czemu nie?! W końcu niczego nie stracę... no i się zaczęło. Piękna sala, dziesięć stanowisk z komputerami i dziesięć par oczu wpatrzonych we mnie. Myślałam, że trema mnie zniszczy, ale ta nawet  do mnie nie dotarła. Na początek musieli zrozumieć co to przeglądarka a co to wyszukiwarka... przez dwie lekcje pamiętali, potem zapomnieli, ale pomijając ten drobiazg wszystko przebiegało w miarę dobrze. Nawet przerywniki co trzy minuty: „Ale u mnie w domu to wygląda inaczej.. u mnie w domu wyskoczył mi inny napis... u mnie w domu nie dało się tego ściągnąć itd. itd.” mi nie przeszkadzały. Musiałam pojąć dlaczego podczas naszej lekcji wszystko płynęło zgodnie z programem, potem w domu, pozostawieni samym sobie nijak nie potrafili sobie poradzić. No to zaczynało się kolejne, mozolne tłumaczenie aż w końcu zauważyłam, że w ich głowach zapaliła się mała lampeczka... stali się bardziej odważni, ten straszny internet już nie był taki straszny... no może jeszcze przerażał, ale już nie tak jak podczas pierwszych lekcji. Widziałam zadowolenie na ich twarzach gdy zrozumieli, gdy w końcu dotarło... i oby nigdy nie zostało zapomniane!!!!
Mogłabym spocząć na laurach, podnieść głowę do góry i patrzeć na wszystkich z wysoka, bo mi się udało! A guzik mi się udało! Na życzenie (w programie fakultatywnie) miałam im wyjaśnić jak działa Facebook... pomyślałam: dlaczego nie? Samo zarejestrowanie się to była bajka, poszło wszystkim jak z płatka, ale potem nie wiem co ich przeraziło? Przebrnęli doskonale wszelkiego rodzaju opcje i gdy zaczęli rozsyłać między sobą zaproszenia do grona przyjaciół, pogubili się... nie było już mowy o umieszczeniu jakiegokolwiek posta lub foteczki na facebooku. Potrzebują czasu na zrozumienie, wystraszyli się nowych trudności? Ja się nie poddam i będę po raz kolejny tak długo wyjaśniać, aż zauważę, że coś pozytywnego zaczyna się dziać.
Powiedziałam córce, że moi studenci mają trudności, że wy młodzi jesteście bardziej chłonni! Spojrzała na mnie i mi wypaliła: „Mamusiu, nie mów tak! Jeżeli mnie spytasz jak działa android to na dzień dzisiejszy wiem niewiele... zbyt wiele nowości, które zmuszają do ciągłego śledzenia i uczenia się. A gdzie czas na inne rzeczy? Jedyne co mi się podoba w wyścigu technologicznym, to przyczynianie się do ciągłej aktywności naszego mózgu!” No to by i mój mózg przedwcześnie się nie zestarzał, przyjdzie mi samej zrozumieć jak działa android, bo wcześniej czy później będzie mi to potrzebne.

16 commenti:

  1. Kiedyś krzyżówki, książki pobudzały mózg, trenowały. Teraz komputer. Cieszę się, że starsze osoby hulają na komputerze. W ten sposób nie zasklepiają się w zaścianku.
    Kompa uczyłam się sama metodą prób i błędów. Teraz pomaga mi Jaskół. Natomiast nie łapię i nie chcę łapać wszystkich nowinek w telefonach. To ma służyć do rozmów, smesów i tyle. tak samo nie rajcują mnie bardzo nowoczesne aparaty fotograficzne na ustawianie manualne. Ja łapię chwilę i nie mam czasu kręcić soczewkami.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Jaskółko Ty to chociaż robisz zdjęcia, ja potrafię nosić ze sobą aparat fotograficzny miesiącami i nie zrobię niczego... zdjęcia to nie moja działka. Trzeba robić co się lubi a mnie fotki odpychają. Komputera nie chciałam się uczyć, głównie programów jakie zawiera, ale gdy w domu masz chłopa co tylko w tym siedzi i ci gada cały czas o problemach komputerowych, to w końcu decydujesz się i zaczynasz działać; w tym wszystkim najfajniejsze są wszystkie "świństewka" jakie wchodzą nieproszone do kompa i potem trzeba to usunąć. I tak się zaczęła moja przygoda z internetem, zaczęłam czytać i coraz bardziej mnie to wciągało.. wrócę jeszcze do fotek: lubię je oglądać, ale nie robić.

      Elimina
    2. No tak, my tu o zaletach kompa, a on mnie dzisiaj przećwiczył. mam Libre 4.4 i się jej uczę. Dzisiaj rozgryzałam przez godzinę wstawianie numeracji stron do pracy. Wstawiłam i ogłosiłam Victorię. Mam nadzieję, że mi te strony nie "uciekną". Jestem uparta jak muł. Rozgryzam do oporu. Tylko czasu to dużo zżera. A od większych użerań mamy magika. Zdalnie "naprawia" nam rzeczy, których nijak już nie potrafimy sami ustawić.
      .

      Elimina
    3. Ładnie powiedziane: magik! Rzeczywiście widząc jak pracują i w jakim tempie to określenie jak najbardziej do nich pasuje. I to zdalne naprawianie jest bardzo wygodnym tylko dziwnie się czuję, widząc jak w komputerze coś się przestawia a ja niczego nie dotykam. Na szczęście z takiej pomocy korzystałam tylko raz.

      Elimina
  2. Moja mama i teściowa są z tego samego rocznika, choć teściowa o prawie 6 miesięcy starsza. Ale to właśnie ona nie boi się nowości - komórkę i telefon ma opanowane. Internet wprawdzie służy jej głównie do kontaktów z ludźmi i poznawania nowych znajomych, ale w razie czego pyta i się uczy. Moja mama niestety boi się sama cokolwiek zrobić, choć zapewniałam ją wiele razy, że nic nie wybuchnie, a komputer można zrestartować w razie czego.
    Wiele zależy od człowieka...

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Małgosiu, Twoja mama i moja mama są takie same... potrzebowałam dwóch miesięcy by przekonać Ją do opanowania pilota; z komputerem przegrałam niestety. Wielkie brawo dla Twojej teściowej - poznaje nowych ludzi, co spowoduje, że nie będzie czuła się samotną. Jest żądną wiedzy i to jest bodziec, który otworzy przed nią jeszcze wiele okien. Mój najstarszy uczeń miał 90 lat i czasem zapędzał mnie w kąt pytaniami jakimi mnie obsypywał.

      Elimina
    2. Moja mama musiała podstaw kompa się nauczyć, bo ja się wyprowadziłam do konkubenta 4 lata temu, a to ok. 300 km od domu rodzinnego. Mama narobiła notatek i czasem siada, żeby pocztę przejrzeć (wysyłam jej zdjęcia wnuczki). Ale moje mama i teściowa to dwie różne osoby...

      Elimina
    3. To Twoja mama jest odważniejsza aniżeli moja, bo coś jednak wie na temat komputera... myślę, że gdybyś przy niej była, wiedziałaby dużo więcej.

      Elimina
    4. Byłam tyle czasu; komputer był w domu od jesieni 2002 roku, a ja wyprowadzałam się w 2011. Top daje nam 8,5 roku. Mama ze strachem zaczęła się czegoś uczyć w tej materii, jak była przyparta do muru wizją, że nie będzie mnie pod ręką.

      Elimina
  3. Dziękuję za wizytę u mnie. Wczoraj nowa linia metra jechałem na Pragę do znajomych. Fajnie i szybko pod Wisłą.

    Uczenie nie jest łatwe. Trzeba mieć anielską cierpliwość. Ja chyba zacząłem przygodę z Internetem w wieku pięćdziesięciu lat? Korzystałem czasami z pomocy kolegi. Ale i korepetytor do domu przychodził. Radzę sobie dobrze. Wystarczająco. W stosunku do rówieśników to jestem bardzo do przodu :) Pisze bloga, filmuję, wstawiam filmiki na FB i fotki do albumu Picassa. I na FB tez jestem. Ale najważniejsze, że NIE ZAPOMINAM O ŻYCIU REALNYM, PRAWDZIWYM. technologia ma pomagać w życiu A NIE JE ZASTĘPOWAĆ.
    O poranku wymądrzył się Vojtek

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Vojtku Ty w porównaniu do tych, którzy dopiero zaczynają, jesteś bardzo do przodu. Spotkaliśmy się tutaj pierwszy raz w 2010 roku i już wówczas robiłeś filmiki i prowadziłeś blog. Oczywiście masz rację, internet, internetem, ale najpierw życie prawdziwe. Mi się zdarzyło dwukrotnie niemal zapomnieć o nim, ale udało mi się uciec... nie jest łatwo, ale jeżeli się chce można przeskoczyć i to.

      Elimina
  4. Jestem samoukiem -- wszystkiego. Opatrzność dała mi ten dar i musiałam go wykorzystać.
    Interent, a wpierw obsługę kompa, pojęłam metodą prób i błędów, trochę z czasopism: Twój komputer, Pecet Format, Niezbędnik. Oczywiście jak miałam windowsa. Obecnie, od długiego czasu śmigam z Linuksem. To było najtrudniejsze, ale i to także załapałam :) Sprawy techniczne to dla mnie bułka z masłem. Foto, filmy też. Android również. Mam tablet z tym systemem.
    Prawdą jest, że nie wszyscy mają dyg, ale dla chcącego nic trudnego.
    To nie przechwałki. Pomogłam wielu osobom w kłopotach, i jestem z tego dumna.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Mayu to ale mnie zaskoczyłaś! Linux - skoro go opanowałaś to jesteś zdolna bestyjka i do tego masz wiele programów darmowych bez niespodzianek typu wirusy i inne "drobnostki" (na pewno broni się lepiej aniżeli windows). Masz rację, że do tego oprócz nauki trzeba mieć to "coś", by się połapać we wszystkim. Wielki ukłon w Twoją stronę. I wcale tego co napisałaś nie biorę jako przechwałki, bo chwalenie jest wówczas jak ktoś krzyczy, że potrafi a kiepsko lub wcale mu to nie wychodzi.

      Elimina
  5. Tak, linuks ma to od siebie, że nie czepiają się wirusy i szybko śmiga. Miałam już minta17 i inne. Teraz fruwam na tahrpupie. Lubię coś zmieniać. Przezcież to moja nauka :)) Kocham technikę. Miłego dnia :)

    RispondiElimina
  6. Oj pamiętam moje pierwsze spotkania z komputerem,nie potrafiłam poruszać myszką,bo ciągle mi gdzies uciekał,.potem próby odnalezienia się w internecie .Potem problemy z założeniem bloga-dzieci nie wiedzą o nim,więc nie mogłam prosić o pomoc-i w końcu ,gdy metodą prób i błędów udało się....cóż to była za radość/Teraz wydaje się,że to takie proste.Ale trochę dumy z tego,że sama ,że bez pomocy....fajnie.Facebok tez już opanowany,chociaz przy pomocy dzieci czyli juz istnieję w nowym świecie.
    Grażynko dziękuję za Twój bardzo pomocny komentarz u mnie.Pisałaś,że podobają Ci się moje niebieskie serwetki,Jeżeli Ci pasują do mieszkania to bardzo chętnie Ci je podaruję,tylko podaj adres.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Anastazjo zawsze gdy dojdziemy same do czegoś sprawia nam to większą radość. Uważam, że metoda prób i błędów jest najlepszą by się móc nauczyć wielu rzeczy.

      Elimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!