lunedì 23 gennaio 2012

... Nowe tego co już jest!

   "A za murem co się dzieje?" Spotykam taki mur, co to był wybudowany w innej epoce, kiedy to nie wiem czego się bano, gdyż na jego wierzchołku jeszcze do dziś straszą wmurowane kawałki szkła. Zawsze byłam ciekawa co jest za nim i dzisiaj już wiem, bo idąc wzdłuż niego, spotyka się przestrzenie pozwalające rzucić okiem hen daleko.... i dzisiaj raczej spełnia on rolę zabytku, nie postrachu dla rabusiów.
Nowy blog, nowy początek - tak chciałoby się powiedzieć, ale nie można. Mam już jeden blog, który jest spełnieniem moich marzeń, z którym jest związanych wiele wspomnień tych bardzo bliskich memu sercu, tych nieco mniej bliskich, ale zawsze bardzo drogich. Dobrze się czuję na nim, ale bywają dni, że szukam odmiany... to tak jak sukienka, którą nosi się już długo; niechby była najpiękniejsza, zaczyna nudzić, zaczyna robić się brzydką, będąc jeszcze ładną, zaczyna w niej czegoś brakować... staje się niemodna i opatrzona.
Nie wiem jeszcze o czym będę tutaj pisała (od czasu do czasu)... na pewno o życiu, ale może i o dodatkach do niego jak uśmiech, dobry humor, dobra kuchnia... może jakaś zabawa i wiele innych. Po prostu o tym co się dzieje za murem lub co mogłoby się za nim dziać.
A mój "czarny" blog? Oczywiście jest moją perełką i głównie na nim się będę skupiała, ale czasem potrzebne jest miejsce gdzie można napisać coś innego, czasem mało poważnego, może nieciekawego, ale zapisanego by nie umknęło z pamięci, by pozostało.
Pisałam na początku o murze wykończonym rozbitymi kawałkami szkła... na moim zazieleniło się, zakwitły kwiaty, przysiadły śpiewające ptaki; mur nabrał życia! I ten, który spotykam na swej drodzie od czasu do czasu, też powoli zmieni swoje oblicze i pojawi się za nim... wszystko to co potrzebne człowiekowi by był radosny chociaż przez kilka godzin! I obyśmy zawsze "za murem"  przeżywali tylko takie chwile!
 

16 commenti:

  1. Ciekawa koncepcja,Grażynko.Powodzenia.Serdecznie pozdrawiam.Wieczorem coś skrobnę a propos.

    RispondiElimina
  2. Mam mur przed sobą i stoję sobie przed nim .Nazywa się ACTA, ale mógłby nazywać się jakkolwiek, bo i tak nic nie rozumiem.Głową w mur bić nie zamierzam, raczej coś próbuję łapać, zestawiać, analizować.Kiedyś słyszałam bajkę jak ktoś z łyżeczką poszedł w góry, by je przestawić, wszak zasłaniały słońce.Coś mi mówi,że jesteśmy w podobnej sytuacji w związku z naszymi problemami społecznymi.Serdecznie pozdrawiam.

    RispondiElimina
  3. Dobrochno jak dotąd czytam gdzie tylko jest to możliwe, ale też niewiele rozumiem. Poczytałam sobie na stronach anonymous-a i dalej nic nie wiem. Przypomina mi to tyłuł filmu "Wojny świetlne", ale tutaj są to wojny netowe i diabli wiedzą gdzie jest prawda, czy po raz kolejny chcą nami zakręcić. Przecież znamy z przeszłości agitacje, nawoływania i wiele podobnych, które do niczego dobrego nie doprowadziły. Liczę na rozsądek LUDZI, nie ludków!

    RispondiElimina
  4. Uśmiechaliśmy się refleksyjnie, czytając "Rok 1984" Orwella.W szczególności gdy Winstona Smitha inwigilował jego własny telewizor.Woleliśmy myśleć,że to tylko fikcja.Po wprowadzeniu w życie ustaleń ACTA nasze monitory będą wykonywać tę właśnie funkcje.Policjanta w domu mieć...Wiesz, Grażynko, sama myśl mnie jakoś paraliżuje.Serdecznie pozdrawiam.

    RispondiElimina
  5. Więcej , Grażynko ,można poczytać na
    www.wielki-brat.com

    RispondiElimina
  6. Za murem, czyli u Iwonki niby widzę, co się dzieje,ale nie umiem muru przebić, czyli dostać się do Ivy i napisać komentarz.W środę będzie pomoc, może się uda przebić mur techniki,dla mnie stanowiący poważny problem.Serdeczności.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. na szczęście udaje Ci się do mnie dostać:))) Mur nie aż tak szczelny:)

      Elimina
  7. Dobrochno, wiem, że sporo osób ma problemy by dostać się za mur Ivy - ja jestem zarejestrowana na googlu dlatego nie mam problemów. A na temat Acta czytam i ciągle nic nie rozumiem. Szkoda, że Włosi mają teraz inne problemy i nie rozdmuchują tego tematu, bo wówczas wiedziałabym dużo więcej.
    Dobrochno, jakby co, do dyskusji mam zawsze otwartą Księgę Gości - tuż obok, która funkcjonuje lepiej jak te komentarze!

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Grażynko, wcale nie jest trudno, lecz przyczyna najczęściej tkwi w naszych głowach. Nowości paraliżują, a tak na prawdę ułatwiają życie:) No oczywiście nie uogólniam:)

      Elimina
    2. Tak Ivonko, muszę Tobie przyznać rację... i jeżeli dalej ten czarny blog będzie mi sprawiał tyle kłopotów, przeniosę się na tego całkowicie.

      Elimina
  8. Widzę Grażynko, że temat ACTA zdominował uroczystą inaugurację Twego nowego bloga. Ale odłóżmy ten temat chociaż na chwilę ad acta…
    Chciałem Ci życzyć powodzenia w tym nowym miejscu tu „za murem”… Życzę Tobie wielu interesujących spotkań, nade wszystko spotkania ciekawych i życzliwych ludzi. By na fasadzie tego muru zawsze kwitły kwity i radość, bez konieczności zbrojenia jego zrębów kawałkami szkła a pośród kwiatów oby rozbrzmiewał zawsze śpiew ptaków. By ten blog był zawsze miejscem otwartym dla wszystkich, bez potrzeby stosowania zbędnych zabezpieczeń, a dla Ciebie stanowiło miejsce odpoczynku. Życzę Tobie abyś po latach mogła napisać podobne słowa jak o dotychczasowym blogu, pomimo że czas, który upłynął jest tam zapisany… Zakładając ten blog użyłaś porównania do zmiany sukienki…, w tamtej było zawsze Tobie do twarzy. I mam nadzieję, że nie zawiśnie nigdy na stałe w szafie i chętnie będziesz ją ubierać powracając do miejsc i chwil już minionych, tak jakby nadal te chwile trwały. Pozdrawiam serdecznie i cieplutko… tvb.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Januszu jak dobrze się składa: ACTA i mój kolejny blog. Owszem, jest ci on, ale jak dotąd nie mam żadnego natchnienia by cokolwiek tutaj wstawiać. Wpadam na niego, popatrzę i już jest dobrze; myślę, że jest on dla mnie miejscem przystanku, popatrzenia i potem wracam do mojej sukienki - jednak trudno mi się rozstać z nią. A za życzenia jak najbardziej dziękuję - wiem, że są one "buon augurio" na działanie tutaj, ale zobaczymy czy je zacznę, czy po prostu będę ten blog traktowała jak wygodną ławeczkę w parku. Jak dotąd spełnia on właśnie taką rolę... a i pogaduchy mogę sobie tutaj urządzić, o ACTA także. *tvbmttb*

      Elimina
  9. No to jestem za murem:) Zawsze mnie ciekawiło co jest za murami, bramami i płotami.
    Tak Państwo R. się nie odgradzali. Dzisiaj jednak jet to OSIEDLE CHRONIONE. I nie można tam wejść. Napiszę jeszcze o moich szkolnych kolegach, których rodzice byli dygnitarzami. Ale też mieszkali wśród nas i do tek samej szkoły chodzili. Mądrze napisałaś u mnie. Dziękuję.
    Vojtek

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Vojtku widzę, że dotarłeś i na ten blog... ok! myślę, że każdy blog i każde życie można porównać do tego "za murem" dopóki go nie poznamy, nie zaninteresujemy się nim.
      W przyszłości Twoje odpowiedzi na komentarze wpisuj do Księgi Gości, która jest tutaj obok... na drugim blogu też jest do dyspozycji odwiedzających.

      Elimina
  10. I ja dotarłam za Twój mur Grażynko...powiem szczerze, że byłam tu chyba jako pierwsza...nie bardzo wiedziałam co z czym ...i jak ugryżć ten Twój mur.Teraz już wiem ,że taka właśnie "zaściankowa" odskocznia chyba każdemu z nas jest potrzebna.Myślę ,że wielu z nas ma gdzieś w tej pajęczynie kabli drugi wypoczynkowy blog.Miło jest czekać ,na Twoje refleksje...bo myślę ,że takich tu będzie sporo...czekam zatem Grażynko ,wiesz ,że bardzo lubię Ciebie czytać....i naprawdę jest mi wszystko jedno jaki temat poruszysz...pisz więc ,a ja życzę natchnienia i twórczej weny.

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Marysiu rzeczywiście niespodzianka dla mnie, że ten blog dało się dostrzec. Prawdą jest, że miałam okresy iż ten poprzedni mnie przytłaczał, zaczynałam go mieć jakby dość, ale zrezygnować? Trudno by było, bo tam jest zamknięty też ten z WL i wiele wspomnień z nim związanych. Potrzebowałam odskoczni, bycia w innych kolorach, niechby nawet dziecinnych i teraz... jest mi dobrze, bo jak tam źle, wejdę tutaj, posiedzę, napatrzę się i zaraz nastrój się poprawia. Nie chciałam robić jego reklamy, bo nie jest zamkniętym, każdy może tutaj wejść - popatrzeć, może poczytać, odejść i powrócić, podobnie jak ja to robię. O czym będę pisała, wciąż nie wiem, ale ten ma być mniej poważnym od tamtego... czasem nawet napisanie kilku głupot może spowodować, że człowiek lepiej się poczuje.

      Elimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!