martedì 31 gennaio 2012

... Bora - czy to ona czy on?

Wieje... od trzech dni wieje! Bora, nieznośne wiatrzysko, które najpierw powoli przesuwa to co lżejsze, potem bierze się za za puste pojemniki, aż w końcu przewraca co spotyka na swej drodze i nie ma nad niczym żadnej litości. Siedzę niedaleko okna i słyszę... coś się tłucze, coś przewraca, słyszę kwilenie ptaka, potem przeradza się to jakby w przerywany płacz dziecka. Nasłuchuję... to co słyszałam do tej pory, teraz przybiera na sile i słychać wielki łomot, coś spadło za murem, leży na tarasie i tyle hałasu przy tym robi. Wyglądam przez okno, zimno, ludzie tacy jacyś skurczeni, otuleni szalikami, rękawiczkami, czapkami i kołnierzami spoza których tylko czyjeś oczy spoglądają na drogę i łapią pierwszy słup, by bora ich właściciela nie poniosła diabli wiedząc gdzie... jej poryw właśnie przekroczył 150 km/godz. Chodniki niemal puste, miasto normalnie takie żywe, jakby obumarło... wychodzą i jadą tylko ci co naprawdę muszą. Dachówki gdzieś pospadały z dachu - to już takie normalne, kierunkowskazy wygodnie wylądawały na samochodach, śmietniki pełne parasoli, morze wzburzone, bo jak zwykle bora wgarnia do jego paszczy wszystko co na swej drodze napotka... zaparkowane gdzieś w cichym zakolu jachty - i te duże i te małe - sejmikują z wielką siłą, jakby nie zgadzały się z tym co bora im narzuca. A to wiatrzysko nie dość, że dmucha jak opętane, to karze wszystkich chłodem... i obiecała, że podrzuci go jeszcze więcej. Rozwrzeszczane dotąd mewy i masy gołębi przepadły, nie słychać i nie widać... cisza, tylko wiatr śpiewa swoją groźną melodię przesyconą minusowymi temperaturami. 
Dwadzieścia lat przyzwyczajam się do bory, ale jakoś nie potrafi wzbudzić ona miłości we mnie. Siedzę w ciepełku i spoza murów, przysłuchuję się co ona wyrabia... odwzajemnia mi się taką samą miłością jaką ja ją darzę... a jutro muszę jechać w górę miasta i tam mi da popalić! No to sobie powalczymy jak na dwie bojowniczki przystało... jeżeli jakieś drzewo na mnie nie spadnie, dam sobie radę.
                                              .... ^_^ .... 

13 commenti:

  1. Grażyno!
    A u nas mrozy! A już o wiośnie śniliśmy:) Dziś jest równo minus 20!
    W poniedziałek przylatuje z Italii moja siostra.
    Mam nadzieję, że w drodze nie zamarznie. Ma teraz trochę wolnego. Pracuje w branży turystycznej:)
    Bory absolutnie nie znałem.
    Ale własnie na blogach można się sporo dowiedzieć:)
    Pozdrawiam z karainy mrozu.
    Vojtek

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Vojtku bora wieje u mnie już chyba piąty dzień i najgorsze są noce, bo jest to dosłownie walenie i tłuczenie czym się da. Dziwię się, że wytrzymują to dachy, no ale są one tutaj specjalnie robione. W tej chwili jest tutaj minus dwa + do tego silny wiatr więc, zamieniłabym się na te Twoje minus 20 ale bez wiatru.
      A ja pozdrawiam Ciebie z miasta wiatrów, bo tak jest ono nazywane we Włoszech!

      Elimina
    2. Bora jest niesamowicie przenikliwa, bo huczy w głowie i sprawia,że nawet myśli nie można poskładać, a w dodatku ciężko poruszyć się nogom i rękom.Czyli ręce nogi opadają.No ale od czego, Grażynko siła i moc naszego charakteru....A drzewo- to ono nie ma prawa.Serdeczności.

      Elimina
    3. Dobrochno huczy nadal i to sporo; gdzieś poleciały metalowe łaty z kopuły, która ozdabia jedną z zabytkowych kamienic. O innych, raczej już normalnych wydarzeniach podczas tego wiatru nie wspomnę. Jeszcze szaleje do 130 km/godz i ta szybkość prawie się nie zmienia, temperatura minus cztery stopnie, ale jak to wiatrzysko przeszywa, na pewno daje odczuć więcej. Gdzieś czytałam jak się ludzie żalili, że w tym roku nie ma zimy - chyba do niej te słowa dotarły i się odpłaca pięknym za nadobne... bo wiem, że w kraju temparatury bardzo niskie. I nie tylko tam....

      Elimina
  2. Ta "Twoja" Bora Grażynko jest naprawdę dokuczliwa.Już kilka razy czytałam o tym wietrze wiejący z tak ogromną siłą.Wiem ,że ludzie ledwo trzymają się na nogach .No cóż takie wiatry są domeną krajów południowych, a jeżeli w pobliżu jest duży akwen wodny...to serdecznie współczuję.Coś za coś ,masz wczesne i długie ciepło ,to masz i silny wiatr.Chociaż teraz słyszałam w mediach ,że tam gdzie mieszkasz na północy zawitała zima z mrozem i śniegiem.Pewno nie z temperaturami jak w Polsce powyżej -20`C...ale ile by nie było to dla Włochów niespodzianka...a tak przy okazji ,chodż z dala od latających przedmiotów...uważaj tam na siebie

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Tak Marysiu tłucze mi się za oknem, wali czymś i nie wiem czym - coś gdzieś sobie oderwała i daje czadu. Ale Bora wieje nie tylko teraz; ona tutaj przychodzi niemal co miesiąc... latem daje nieco wytchnienia od upału, ale potem niech ją.... w sumie nie bez powodu moje miasto jest nazywane miastem wiatrów. Wiem jak jest w kraju; rozmawiałam także z mamą, jest przerażona mrozami, bo nigdy nic nie wiadomu, rury w domu nowe, ale przy takim mrozie - wolę nie myśleć, jak Ona bidulka by sobie poradziła i czy by nie spanikowała. Słyszałam jednak, że od nowego tygodnia ma nieco zelżeć ten mróz - i oby tak się stało!

      Elimina
  3. No właśnie Bora…, on czy ona? W pierwszej chwili byłem skłonny zdecydowanie potwierdzić na podstawie brzmienia przypisanie tej nazwy do rodzaju żeńskiego. Ale kiedy po chwili wpadłem na łudząco podobne nazwisko naszego sławetnego Boryny od Reymonta, okazało się, że nazwisko Boryna należy do rodzaju męskiego…, i jak by nie było, bez wątpienia był to chłop na schwał… Nawet zacząłem się doszukiwać ewentualnego pokrewieństwa (Polak, Włoch to… ale nie, to jednak było Polak, Węgier…) Chociaż w sumie rodowód Bory nie wywodzi się z Włoch, bo jest tam najwyraźniej niechcianym gościem z poza Gór Dynarskich… Idąc dalej jednak tropem operując pełną nazwą „Bora ciemna”… to już w sytuacji dodania przymiotnika wskazuje bez wątpienia, że jest to ona. Myślę, że poprzez wyprowadzenie tego dowodu, przypisałem wielki plus rodzajowi męskiemu, bo aż tak dokuczać „on” by tego nie zrobił. Nad Bałtykiem mamy jedynie Neptuna i jak przystało na mężczyznę nie sprawia aż takich problemów, co prawda od czasu do czasu lubi sobie głębiej pooddychać…
    Myślę Grażynko, że wiem już sporo na temat Bory, mimo wszystko jest to nadal ciągle tylko niepełna teoria i rozumiem Twoją niechęć do tego zjawiska, kiedy ma się z tym bezpośredni kontakt…
    Pozdrawiam serdecznie… i trzymaj się cieplutko, gdy ona szaleje… :-)

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Januszu jest też bora jasna, ale ostnio słyszałam, że istnieje także bora czerwona - nie wiem tylko na czym ona polega, może związana jest z mrozem, ze śniegiem. Jasna jest niegroźna, bo towarzyszy jej ładna pogoda i zazwyczaj trwa 3 dni. Obecna, bardziej pasująca na ciemną jest związana z opadami i trwa już 5 dni. Powinna powoli sobie odejść, ale ciągle słyszę jak marudzi na zewnątrz jak każda kobieta, gdy jej coś nie pasuje. Nie wiem tylko czy tak do końca to "ona", bo wiatr (vento - rodzaj męski)a nazwa tego wiatru jest jako ona, czyli bora. Nie wiem więc, do jakiego rodzaju należy ją zaliczyć... jakiś dziwny obojnak ci to.
      Trzymam się cieplutko, ale chociaż dzisiaj byłam dobrze ubrana od stóp do głów, i tak przeszyła mnie na zewnątrz - jak zwykle, wygrać musi ona czy on!

      Elimina
  4. -najważniejsze jest to,że ty Grażynko dzielnie się obroniłaś....

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Krysiu jeszcze cały czas bora się odzywa i jest mroźno jak na tutejszy klimat. Zaskoczyła mnie temperatura morza - tylko 6 stopni!

      Elimina
  5. Jak to się stało, ze przegapiłam ten post? Nie wiem!
    Bora jest bardzo fotogeniczny;)
    Tez chyba bym się nie przyzwyczaiła, bo nie cierpię i dużo lżejszego wiatru:(
    A u Ciebie po nowemu:) Pięknie:)
    A czy nie da się wyłączyć weryfikacji obrazkowej?

    RispondiElimina
    Risposte
    1. Ivonko nie robiłam reklamy tego bloga i nie mogłaś wiedzieć, że on istnieje. Bora jest fotogeniczny/czna ale niech ją diabli. Dzisiaj jest ciut lepiej, ale niby od jutra ponownie pokaże swoje pazury. Dobrze, że nie ma śniegu, bo to trochę co spadło, powganiała nawet na korytarze domów - przy zamkniętych, szczelnie drzwiach!
      Myślę, że weryfikację udało mi się wyłączyć.

      Elimina
  6. no właśnie zdziwiłam się nowym wyglądem. Dziękuję:)

    RispondiElimina

Dziękuję za odwiedzenie mego wirtualnego domu i podzielenie się ze mną Twoją opinią... korzystam z okazji i życzę Ci wesołego dzionka; jeżeli wpadłaś/eś tutaj wieczorem, to spokojnego wieczorku a potem słodkich snów!